Doom the board game

November 18th, 2008

Grę Doom udało mi się okazyjnie kupić za ok. ¼ jej ceny, więc był to niezwykle udany nabytek. Po rozpakowaniu paczki moim oczom ukazała się gigantyczna armia figurek obcych. Jest to moja pierwsza gra figurowa, więc jej rozmach zrobił na mnie wrażenie (choć zdaje sobie sprawę, że pewno z takim Warhammerem nie ma co się równać). Również elementy planszy prezentują się imponująco. Plansza bowiem składa się z puzzli, które można układać w przeróżne kombinacje korytarzy wraz z postępem marines. Jest na tyle duża, że już od początku pojawił się problem z wyborem lokalu w którym będzie można pomieścić wszystkie elementy na jednym stole przy partyjce z kumplami.

Na stronie Rebela kilka osób pisało o skomplikowanych zasadach gry, jednak instrukcja ma tylko 11 stron, w tym kilka to obrazki lub spis żetonów. Dodatkowo trzeba jednak przeczytać FAQ z Internetu w którym wytłumaczono pewne rozbieżności zawarte w manual’u (polska wersja jest już w kilku kwestiach uaktualniona). W gruncie rzeczy zasady nie są skomplikowane, aczkolwiek dobrze jest jak każdy gracz samemu w domu wcześniej przeczyta raz instrukcje, a przynajmniej możliwości ruchu marines, gdyż ich tłumaczenie początkującym graczom jest dość zagmatwane.
Pierwszy raz zagrałem wspólnie ze znajomym – pojedynek 1 vs. 1. Z tego, co wyczytałem w internecie z opinii graczy wynikało, że marines nie mają szans w starciu z potworami. Na początku, więc traktowałem kumpla z przymrużeniem oka, gdyż to ja kierowałem armią najeźdźców. Szybko jednak się okazało, że marines dzięki wylosowaniu dobrych zdolności sieka wszystkie potwory z niezwykłą łatwością z czego nie byłem zbyt zadowolony. Finalnie okazało się, że kumpel wygrał partię i udało mi się go zabić jedynie 2 razy, a powinienem 6. Ogólnie przy grze na dwóch Doom wypada średniawo.
Drugą rozgrywkę przeprowadziłem w pełnym składzie 4 osobowym (maksymalna liczba graczy). Tutaj wszystko prezentowało się znacznie lepiej. Rozgrywka była bardziej taktyczna i marines musieli więcej pokombinować (jednak zbytnio nie wyrażali do tego chęci). Taktyka która sprawdzała się przy jednym Marine czyli bieg jak najszybciej jak najdalej spowodowała w krótkim czasie zabrnięcie w ślepy zaułek. W tej partii wygrał najeźdźca, który rozgromił ludzi mniej więcej w połowie rozgrywki zasypując ich tonami wrogów.

Wielką wadą gry jest jej czasochłonność. Wg. Informacji rozgrywka ma trwać 60-90min, a trwa ponad dwa razy dłużej. Przy czterech graczach dodatkowo się wydłuża, bo każdy zastanawia się nad swoim ruchem, a najeźdźca ma 3 razy więcej potworów którymi wykonuje ruch.
Podsumowując uważam, że gra jest warta zakupu, ale jedynie wtedy kiedy masz chętne osoby do wspólnej zabawy i z 3h wolnego czasu. Ważne jest, aby zagrać z tymi samymi znajomymi kilka razy, aby każdy znał dobrze zasady to wtedy rozgrywka będzie dużo ciekawsza niż tylko bezmyślne brnięcie do przodu (no i co chwila zerkanie do instrukcji).

Related posts

, , , ,

Leave a Reply

  • 1
  • ...
  • ...
  • 0